ANALIZA RYNDY 15. SPEEDWAY EKSTRALIGA

Podsumowanie speedway ekstraligi runda 15. wyniki meczów 15 rundy speedway ekstraligi.
Fot: Speedway Typer

CENNY PUNKT NA WAGĘ MILIONA. DRAMATYCZNY BÓJ W GORZOWIE I WIELKA ULGA ZIELONEJ GÓRY

Niezwykle wyrównany i obfitujący w emocje rewanżowy mecz fazy play-down przyniósł kibicom dokładnie to, czego oczekiwali po Lubuskich Derbach. Mimo opóźnienia spowodowanego opadami deszczu i koniecznością ściągania plandeki, przygotowany tor pozwolił na płynne, pozbawione niebezpieczeństw ściganie. Wyjściowa sytuacja faworyzowała gości z Zielonej Góry, którzy przyjechali z sześcopunktową zaliczką. Podopieczni rywali błyskawicznie przystąpili jednak do odrabiania strat, w czym brylowali młodzieżowcy oraz świetnie dysponowany Anders Thomsen. Gdy po ośmiu wyścigach Gorzowianie prowadzili różnicą ośmiu punktów, szala zwycięstwa w całym dwumeczu zaczęła przechylać się na ich stronę. Z biegiem czasu uwypukliły się jednak poważne luki w składzie gospodarzy, wynikające z absencji kontuzjowanego Jacka Holdera oraz wybitnie bezbarwnej postawy Pawła Przedpełskiego. Od dziewiątej gonitwy do głosu doszli liderzy przyjezdnych. Spokój, doświadczenie i zgranie duetów złożonych z Leona Madsena, Dominika Kubery oraz Andrzeja Lebiediewa pozwoliły gościom stopniowo niwelować dystans w meczu, a przede wszystkim odzyskiwać kontrolę nad dwumeczem. Przełomowym momentem okazała się seria podwójnych wygranych, po której z gospodarzy wyraźnie uszło powietrze. Kluczowy dla losów całego dwumeczu był czternasty wyścig – druga pozycja wywalczona przez Madsena przypieczętowała ostateczne zwycięstwo Falubazu w dwumeczu w stosunku 91:89. Wygrana Stali w piętnastym biegu i końcowy wynik 47:43 dały jej jedynie iluzoryczną satysfakcję. Ostatecznie to drużyna z Zielonej Góry zapewniła sobie ligowy byt i potężną oszczędność finansową, podczas gdy Gorzowian czeka trudna batalia o utrzymanie w starciu z Częstochową oraz widmo występów w barażach.

PLUSY I MINUSY:

PLUSY:

Trójka liderów Falubazu: Leon Madsen, Dominik Kubera i Andrzej Lebiediew wykazali się ogromnym doświadczeniem, odrabiając straty w kluczowej fazie meczu.

Młodzieżowcy i rezerwowi Stali: Igor Kordun oraz Adam Bednar zaprezentowali bezkompromisową, widowiskową jazdę, dając swojej drużynie mocny impuls do walki.

Stan nawierzchni po opadach: Sprawne usunięcie plandeki pozwoliło na przeprowadzenie płynnego i bezpiecznego widowiska na dobrym poziomie.

MINUSY:

Paweł Przedpełski (Stal): Zdecydowanie najsłabszy punkt zespołu – cztery starty, trzy porażki w stosunku 1:5 i całkowity brak wsparcia w obliczu osłabienia drużyny.

Błędy taktyczne i brak chłodnej głowy u młodzieżowców Stali: Złe rozegranie dwunastego biegu przez Oskara Palucha przekreśliło szansę na zbudowanie bezpiecznej przewagi.

Sytuacja Stali w dwumeczu: Porażka różnicą zaledwie dwóch punktów w ujęciu dwumeczu spycha klub do drastycznej walki o utrzymanie i niesie widmo kosztownych baraży.

GEZET STAL GORZÓW - 47 PKT.
9. PAWEŁ PRZEDPEŁSKI - 4 (1,2,1,0)
10. IGOR KORDUN - 3+2 (2*,1*,0,-,-)
11. OSKAR CHATŁAS - 0 (-,-,-,-,-)
12. CHARLES WRIGHT - 9+2 (2*,2,2,1,2*)
13. ANDERS THOMSEN - 13+1 (3,2*,3,2,3)
14. OSKAR PALUCH - 7 (3,3,0,0,1)
15. ADAM BEDNAR - 9 (T,3,3,0,3)
16. MATHIAS POLLESTAD - 2+2 (0,1*,1*)

 

STELMET FALUBAZ ZIELONA GÓRA - 43 PKT.
1. LEON MADSEN - 10+2 (2*,1,2*,3,2)
2. MITCHELL MCDIARMID - 1+1 (0,-,-,1*)
3. DOMINIK KUBERA - 11+1 (3,3,1*,3,1,0)
4. PRZEMYSŁAW PAWLICKI - 5+1 (1,0,2,2*,0)
5. ANDRZEJ LEBIEDIEW - 11 (1,3,3,3,1)
6. DAMIAN RATAJCZAK - 1 (1,0,0)
7. OSKAR HURYSZ - 4 (2,0,0,2)
8. VILLADS PEDERSEN - NS

GORYCZ MIMO PEWNEJ WYGRANEJ. GRUDZIĄDZKI EPILOG I WIELKI ZNAK ZAPYTANIA

Rewanżowy pojedynek w fazie play-down pomiędzy Bayersystem GKM-em Grudziądz a Krono-Plast Włókniarzem Częstochowa miał być i ostatecznie stał się czystą formalnością. Mimo że przygotowania do zawodów torowały opady deszczu, a nawierzchnia spędziła sporo czasu pod szczelnie rozłożoną plandeką, widowisko udało się odjechać bez przeszkód. Grudziądzanie wywiązali się z roli faworyta idealnie, pokonując bezradnych gości 56:34 i przypieczętowując utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Rzeczywistość przy Hallera 4 po tym meczu słodko-gorzka. Choć pewne zwycięstwo dało upragnione piąte miejsce na koniec rozgrywek, na trybunach i w kuluarach głośno rozmawiano nie o samym zdemolowaniu rywala, lecz o decyzjach personalnych ze schyłku rundy zasadniczej. Prawdziwym bohaterem piątkowego wieczoru okazał się Beau Bailey. Młody Australijczyk, który dostał pełnoprawną szansę w wyjściowym składzie, zaprezentował dojrzałą, widowiskową jazdę, kompletując aż 12 płatnych punktów i wykręcając najlepszy czas dnia. Jego postawa, w tym spektakularne odjechanie Rohanowi Tungate'owi, zderzyła się z przeciętnym występem kreowanego na lidera Maksyma Drabika. Świetna dyspozycja juniora wywołała powrót trudnych pytań pod adresem sztabu szkoleniowego z Robertem Kościechą na czele. Kibice wciąż pamiętają decydujący o braku awansu do play-off mecz z Motorem Lublin, w którym Bailey nie otrzymał ani jednej szansy na zaprezentowanie swoich umiejętności. Sam mecz z Włókniarzem, choć jednostronny na tablicy wyników, przyniósł spore emocje i ostrą walkę na dystansie. Częstochowianie po raz kolejny nie znaleźli argumentów na nawierzchni rywala, ponosząc kolejną porażkę w tym fatalnym dla nich sezonie. Wyjątkiem w ich szeregach był Jaimon Lidsey, który dobrze czytał grudziądzki tor, choć i on nie był w stanie poderwać zespołu do walki. Gorąco było także w samej końcówce zawodów, gdzie po groźnie wyglądającym upadku Wadima Tarasienko doszło do spięcia oraz przepychanek z Tungatem. Ostatecznie mocno podrażniony Rosjanin z polskim paszportem wydarł rywalowi punkty na dystansie, a całe zajście zakończyło się dla niego żółtą kartką. GKM dopiął swego i zostaje w lidze, lecz styl, w jakim przyszło mu o to walczyć, pozostawia spore poczucie niedosytu.

PLUSY I MINUSY

PLUSY:

Beau Bailey (GKM): Absolutny rewelator meczu – kapitalne starty, pewna walka na dystansie, najlepszy czas dnia i aż 12 płatnych punktów.

Jaimon Lidsey (Włókniarz): Jedyny jasny punkt częstochowian, udanie wykorzystujący znajomość grudziądzkiego toru.

Organizatorzy z Grudziądza: Skuteczna ochrona toru plandeką, która mimo intensywnych opadów deszczu uratowała zawody.

Postawa drużynowa GKM-u: Pełna dominacja od pierwszych biegów i błyskawiczne przypieczętowanie wygranej w dwumeczu.

MINUSY:

Maksym Drabik (GKM): Przeciętna i bezbarwna forma, bez wyraźnego błysku nawet na tle bardzo słabego rywala.

Krono-Plast Włókniarz Częstochowa: Kolejna, 16. z rzędu porażka w sezonie, potwierdzająca głęboki kryzys i całkowity brak argumentów w PGE Ekstralidze.

Wadim Tarasienko (GKM): Nerwowa postawa, groźny upadek oraz niepotrzebna agresja zakończona żółtą kartką po spięciu z Rohanem Tungate'em.

Decyzje taktyczne sztabu GKM-u z przeszłości: Kapitalny występ Baileya przypomniał o błędach w rotacji składem w kluczowym meczu rundy zasadniczej z Motorem Lublin.

BAYERSYSTEM GKM GRUDZIĄDZ - 56 PKT.
9. MICHAEL JEPSEN JENSEN - 10+1 (3,3,2*,-,2)
10. DAMIAN MILLER - 0 (-,-,-,-)
11. MAKSYM DRABIK - 6+1 (2*,2,1,1,-)
12. MAX FRICKE - 6+1 (3,1*,-,2,0)
13. WADIM TARASIENKO - 6+2 (1,1*,1*,-,3)
14. BEAU BAILEY - 10+2 (3,2*,2*,2,1)
15. KEVIN MAŁKIEWICZ - 13+1 (2*,3,2,3,3)
16. BASTIAN PEDERSEN - 5+1 (3,1*,0,1)

KRONO-PLAST WŁÓKNIARZ CZĘSTOCHOWA - 34 PKT.
1. SEBASTIAN SZOSTAK - 0 (0,0,0,0,-)
2. JAIMON LIDSEY - 12 (2,3,3,1,2,1)
3. PAWEŁ CABAN - 0 (-,-,-,-,0)
4. JAKUB MIŚKOWIAK - 12+1 (1,0,3,3,2*,3)
5. ROHAN TUNGATE - 8 (0,1,2,3,2)
6. DIMITRI BUCH - 0 (0,0,0,0)
7. ALAN CIURZYŃSKI - 2 (1,1,0,W)

BRAK PRĘDKOŚCI GOSPODARZY I KONCERTOWA JAZDA SPARTY W LESZNIE

Pierwsze starcie półfinałowe na torze w Lesznie zakończyło się zdecydowanym zwycięstwem przyjezdnych z Wrocławia 55:35. Sparta, choć przystępowała do meczu osłabiona brakiem Bartłomieja Kowalskiego, od samego początku narzuciła swoje warunki gry. Po wyrównanym otwarciu, z wyścigu na wyścig przewaga wrocławian systematycznie rosła, a gospodarze nie potrafili znaleźć odpowiedzi na dobrze spasowanych z nawierzchnią rywali. Unia borykała się z ogromnymi problemami ze sprzętem i przełożeniami, co przełożyło się na brak prędkości na dystansie i bezradność w starciach z liderami gości. O losach dwumeczu Sparta praktycznie przesądziła jeszcze przed biegami nominowanymi, wypracowując bezpieczną, dwudziestopunktową zaliczkę przed starciem na własnym stadionie.

Prawdziwym bohaterem widowiska był Artiom Łaguta, który wywalczył komplet 15 punktów, imponując nie tylko atomowymi startami, ale i efektownymi mijankami na trasie. Bardzo mocne wsparcie zapewnili Maciej Janowski oraz wracający do rywalizacji po 109 dniach przerwy Daniel Bewley. Świetnie spisała się także wrocławska młodzież, która całkowicie zneutralizowała juniorski atut Leszna. Po stronie gospodarzy jasnym punktem był jedynie Ben Cook oraz udany początek wyścigu młodzieżowego w wykonaniu Emila Koniecznego. Kompletnie zawiedli natomiast liderzy Unii – Janusz Kołodziej wywalczył zaledwie trzy punkty z bonusem, a Nazar Parnitskyi i Piotr Pawlicki nie byli w stanie przeciwstawić się rozpędzonym wrocławianom, co stawia leszczyńską drużynę w niemal niemożliwym do odrobieniałożeniu przed rewanżem.

PLUSY I MINUSY

BETARD SPARTA WROCŁAW:

Plus: Bezapelacyjny, perfekcyjny występ Artioma Łaguty, zdobywcy kompletów punktów i autora najszybszego czasu dnia.

Plus: Bardzo udany i skuteczny powrót Daniela Bewleya po długiej przerwie spowodowanej kontuzją.

Plus: Świetna postawa formacji juniorskiej, która zdobyła ważne punkty i nie ustępowała młodzieżowcom gospodarzy.

Minus: Pechowy defekt Brady'ego Kurtza na prowadzeniu, który pozbawił go pewnej trójki.

FOGO UNIA LESZNO:

Plus: Ambitna jazda Bena Cooka, który jako jedyny senior potrafił nawiązać równorzędną walkę z liderami Sparty.

Plus: Dobre otwarcie meczu przez Emila Koniecznego i indywidualne zwycięstwo w biegu młodzieżowym.

Minus: Bardzo słaby występ Janusza Kołodzieja, od którego oczekuje się ciągnięcia wyniku drużyny.

Minus: Całkowity brak prędkości zespołu na własnym torze i porażka różnicą aż 20 punktów.

FOGO UNIA LESZNO - 35
9. GRZEGORZ ZENGOTA - 6 (0,2,2,2,0)
10. JANUSZ KOŁODZIEJ - 3+1 (2,1*,0,-)
11. BEN COOK - 8+1 (3,0,W,2,1*,2)
12. KEYNAN REW - 5 (0,3,2,0,-)
13. PIOTR PAWLICKI - 8 (2,1,2,2,1,0)
14. NAZAR PARNICKI - 2 (1,0,1)
15. EMIL KONIECZNY - 3 (3,0,0)
16. FILIP GANO – NS

BETARD SPARTA WROCŁAW - 55
1. DANIEL BEWLEY - 10+2 (2,2*,1,3,2*)
2. MACIEJ JANOWSKI - 11 (1,3,3,3,1)
3. BRADY KURTZ - 6+1 (1*,2,D,0,3)
4. MICHAŁ OBST - NS (-,-,-,-)
5. ARTIOM ŁAGUTA - 15 (3,3,3,3,3)
6. MARCEL KOWOLIK - 6+1 (0,3,1*,1,1)
7. MIKKEL ANDERSEN - 7 (2,1,0,3,1)
8. NIKODEM MIKOŁAJCZYK - NS

TORUŃSKI ZIMNY PRYSZNIC W LUBLINIE I ZABÓJCZA KOŃCÓWKA GOŚCI

Drugi półfinał PGE Ekstraligi dostarczył kibicom w Lublinie niesamowitych zwrotów akcji, choć ostatecznie to PRES Grupa Deweloperska Toruń cieszyła się ze wyjazdowej wygranej 48:42. Mecz rozpoczął się od prawdziwego nokautu ze strony przyjezdnych – torunianie znakomicie wychodzili spod taśmy i po pierwszej serii prowadzili aż 17:7. Głównymi motorami napędowymi Aniołów od pierwszych biegów byli Mikkel Michelsen oraz Emil Sajfutdinow, a niespodziankę sprawił junior Mikołaj Duchiński, wygrywając swój pierwszy bieg w sezonie. Gospodarze sprawiali wrażenie zagubionych na własnym owalu, jednak w drugiej części zawodów podjęli spektakularną pogoń.

Ciężar odrabiania strat wziął na swoje barki Bartosz Zmarzlik, wyjeżdżając na tor także w ramach rezerw taktycznych. Wspierany przez Mateusza Cierniaka i Kacpra Worynę, doprowadził Motor do upragnionego prowadzenia 37:35 po dwunastym wyścigu. Kiedy wydawało się, że mistrzowie Polski przejęli pełną kontrolę nad meczem, Toruń odpowiedział w najlepszy możliwy sposób. W trzynastym biegu duet Sajfutdinow – Bloedorn pokonał gospodarzy 5:1, przywracając przewagę gościom. W biegach nominowanych to znów torunianie zachowali chłodną głowę. Bohaterem końcówki został Norick Bloedorn, a Mikkel Michelsen w ostatnim starciu przypieczętował wygraną, pokonując samego Zmarzlika. Lublinianie zapłacili wysoką cenę za koszmarny początek oraz bardzo słabą postawę Fredrika Lindgrena i Martina Vaculika.

PLUSY I MINUSY

PRES GRUPA DEWELOPERSKA TORUŃ:

Plus: Fenomenalne wejście w mecz i zbudowanie dziesięciopunktowego prowadzenia już w pierwszej serii startów.

Plus: Kluczowa i postawa Noricka Bloedorna w decydujących wyścigach końcówki spotkania.

Plus: Znakomita dyspozycja Mikkela Michelsena, potwierdzona wygraną ze Zmarzlikiem w 15. biegu.

Minus: Chwilowa utrata koncentracji i oddanie prowadzenia w środkowej fazie zawodów.

ORLEN OIL MOTOR LUBLIN:

Plus: Genialna postawa Bartosza Zmarzlika, który utrzymywał drużynę w walce o wygraną.

Plus: Zaimponowanie charakterem i skuteczne odrobienie sporej straty w środkowej części meczu.

Minus: Bardzo słaby występ liderów drugiej linii – Fredrika Lindgrena oraz Martina Vaculika.

Minus: Koszmarna końcówka spotkania i przegranie ostatnich trzech wyścigów w stosunku 5:13

ORLEN OIL MOTOR LUBLIN - 42
9. MARTIN VACULIK - 2+1 (0,1*,-,1)
10. FREDRIK LINDGREN - 4 (2,2,0,0,0)
11. KACPER WORYNA - 8 (1,3,1,3,0)
12. MATEUSZ CIERNIAK - 9 (0,1,3,3,2)
13. BARTOSZ ZMARZLIK - 14 (2,3,3,3,1,2)
14. BARTOSZ BAŃBOR - 2+1 (1,1*,0)
15. BARTOSZ JAWORSKI - 3+1 (0,1,2*)
16. DAWID CEPIELIK - NS

PRES GRUPA DEWELOPERSKA TORUŃ - 48
1. PATRYK DUDEK - 4+1 (3,0,1*,0)
2. ROBERT LAMBERT - 6 (1,2,2,T,1)
3. NORICK BLOEDORN - 9+2 (2*,0,1*,3,3)
4. MIKKEL MICHELSEN - 12 (3,2,2,2,3)
5. EMIL SAJFUTDINOW - 11+1 (3,3,2,2*,1)
6. ANTONI KAWCZYŃSKI - 3+1 (2*,0,0,1)
7. MIKOŁAJ DUCHIŃSKI - 3 (3,0,0)
8. BARTOSZ DEREK - NS