PODSUMOWANIE 12 KOLEJKI SPEEDWAY EKSTRALIGI

Podsumowanie speedway ekstraligi runda 12 wyniki meczów 12 kolejki speedway ekstraligi.
Fot: Speedway Typer

Pogrom na Olimpijskim. Sparta rozbiła Motor i zdemolowała ligowy układ sił

To miał być wyrównany hit 12. kolejki PGE Ekstraligi, a skończyło się bezdyskusyjną demolką. Betard Sparta Wrocław rozbiła Orlen Oil Motor Lublin aż 59:31, z nawiązką odrabiając 22-punktową stratę z pierwszego meczu i zgarniając pełną pulę trzech punktów. Podczas gdy gospodarze pod wodzą Piotra Protasiewicza zaprezentowali żużel totalny, wicemistrzowie Polski po raz kolejny na wyjeździe stanęli w obliczu głębokiego kryzysu sprzętowo-taktycznego. Przed meczem kluczowym pytaniem była absencja Daniela Bewleya. Zastosowane za Brytyjczyka zastępstwo zawodnika okazało się jednak atutem, a nie balastem – przyniosło wrocławianom 7 punktów z bonusem, a rotacja liderów pozwoliła utrzymać niesamowite tempo od premierowego wyścigu. Sparta od początku narzuciła bezwzględne warunki. Pierwsza seria startów (17:7) obnażyła wszystkie braki dopasowania lublinian do wrocławskiego toru, a po sześciu biegach na tablicy widniał już szokujący rezultat 27:9. Wrocławscy seniorzy byli niemal bezbłędni na starcie i piekielnie szybcy na dystansie, a kapitalnym wsparciem okazał się młodzieżowiec Marcel Kowolik, który w parze z Brady’m Kurtzem z łatwością ogrywał rywali. Dla przyjezdnych niedzielne spotkanie było bolesnym powrotem do koszmaru z Torunia, gdzie przegrali 29:61. Bartosz Zmarzlik jako jedyny był w stanie nawiązać walkę z wrocławskim walcem, jednak nawet sześciokrotny mistrz świata musiał tego dnia uznać wyższość lidera gospodarzy. Brady Kurtz jeździł na absolutnie fenomenalnym poziomie – dwukrotnie pokonał Zmarzlika z gigantyczną przewagą, a jedyny punkt stracił na jego rzecz dopiero w 15. gonitwie, tocząc bój do samej linii mety. Jedynym momentem, w którym Motor dał swoim kibicom cień nadziei na obronę bonusu (do którego potrzebował 35 punktów w meczu), była 11. gonitwa. Duet Fredrik Lindgren – Kacper Woryna niespodziewanie ograł podwójnie parę Maciej Janowski – Artiom Łaguta. Sztab szkoleniowy gości poszedł za ciosem i w 12. biegu wytoczył podwójną rezerwę taktyczną. Manewr ten został jednak natychmiast zneutralizowany. Rewelacyjny Bartłomiej Kowalski obronił prowadzenie przed naciskającym Zmarzlikiem, a Kowolik dołożył cenny punkt, odbierając Motorowi wiatr z żagli. W wyścigach 13 i 14 wrocławskie duety przypieczętowały triumf za trzy „oczka” podwójnymi zwycięstwami.

Plusy i minusy meczu

PLUSY:

Brady Kurtz (Sparta): Występ kompletny. Kapitalna prędkość, bezkompromisowe ataki na dystansie i wygrane pojedynki ze Zmarzlikiem.

Wyrównana formacja seniorska Sparty: Janowski, Łaguta i Kowalski punktowali z niezwykłą regularnością, skutecznie neutralizując brak Daniela Bewleya.

Marcel Kowolik (Sparta): Odważna, dojrzała jazda na domowym torze i kluczowe punkty w biegach juniorskim oraz 12.

Taktyka Betard Sparty: Wzorcowe wykorzystanie rezerwy zastępczej i błyskawiczne reakcje na zrywy rywali.

MINUSY:

Druga linia Motoru Lublin: Vaculik i Cierniak całkowicie pogubieni sprzętowo; brak wsparcia dla Zmarzlika przesądził o klęsce.

Roztrwoniona przewaga Motoru: Zmarnowanie 22-punktowej zaliczki z pierwszego meczu i utrata strategicznego punktu bonusowego.

Brak elastyczności gości na dystansie: Motor nie wyciągnął wniosków z czerwcowej lekcji w Toruniu – na twardym, szybkim torze rywala lublinianie byli wolni i bezradni.

Bartosz Bańbor (Motor): Trudny powrót po kontuzji – przegrane pojedynki na dystansie z wrocławskimi młodzieżowcami.

 

Stal Gorzów – pewny triumf bez historii. Częstochowa nadal w głębokim kryzysie

Niedzielne popołudnie na stadionie przy ul. Kwiatowej w Gorzowie nie przyniosło niespodzianki. Gezet Stal Gorzów w przekonującym stylu pokonała czerwoną latarnię tabeli PGE Ekstraligi, Krono-Plast Włókniarz Częstochowa. Choć dla kibiców był to jedynie wstęp przed wieczornym hitem kolejki, mecz pokazał ogromną przepaść dzielącą oba zespoły w obecnej dyspozycji. Stal Gorzów, która po raz kolejny musiała radzić sobie bez Jacka Holdera, od pierwszych biegów narzuciła rywalowi własne tempo. Gospodarze, pogodzeni już z losem i faktem, że czeka ich walka w fazie play-down, przystąpili do zawodów z pełną determinacją. Z kolei dla Włókniarza, pod wodzą debiutującego w roli menadżera Patricka Hansena, był to kolejny trudny sprawdzian, w którym mimo prób nawiązania walki, "Lwy" nie potrafiły realnie zagrozić gospodarzom. Głównym architektem sukcesu gospodarzy był Anders Thomsen. Duńczyk, który dzień wcześniej w Grand Prix Łotwy prezentował się poniżej oczekiwań, w Gorzowie był nie do zatrzymania. Jego "płatny" komplet punktów to jasny sygnał, że jest w życiowej formie. Obok niego na wyróżnienie zasłużył Adam Bednar, który w swoim seniorskim debiucie w tym sezonie pokazał dojrzałość i szybkość, niwelując wszelkie obawy o jego zdrowie po niedawnych urazach. Prawdziwym objawieniem spotkania był jednak 16-letni Igor Kordun. Młodzieżowiec Stali jeździł z ogromnym spokojem, wygrywając starty i skutecznie broniąc pozycji przed bardziej doświadczonymi rywalami. To właśnie postawa młodych zawodników była największym jasnym punktem widowiska, podczas gdy w ekipie gości zawiedli liderzy, a ciężar punktowania musieli brać na siebie zawodnicy, od których częstochowscy fani wymagają zdecydowanie więcej. O ile zwycięstwo Stali nie podlegało dyskusji, o tyle w gorzowskim obozie widać wyraźne rysy na szkle. Paweł Przedpełski, mimo wysokich aspiracji transferowych, na torze wyglądał na zagubionego, notując występy poniżej swoich możliwości. Podobne problemy miał Mathias Pollestad, który po świetnym początku sezonu wyraźnie spuścił z tonu, a jego wykluczenie w dziesiątym biegu tylko potwierdziło spadek formy. Patrick Hansen, przejmując stery w Częstochowie, rzucił się na głęboką wodę. Kadra Włókniarza wydaje się obecnie niedopasowana do wymogów PGE Ekstraligi, a brak realnych alternatyw sprawia, że przed byłym żużlowcem stoi arcytrudne zadanie. Mimo ambitnych momentów, takich jak zwycięstwa biegowe Sebastiana Szostaka czy Szymona Ludwiczaka, drużyna gości jako kolektyw pozostaje bezbronna.

Plusy i minusy spotkania

Plusy:

Momenty walki: Indywidualne przebłyski Sebastiana Szostaka i Szymona Ludwiczaka, którzy potrafili zaskoczyć gospodarzy.

Waleczność Miśkowiaka: Jakub Miśkowiak był najjaśniejszym punktem drużyny, starającym się nawiązać walkę z liderami Stali.

Anders Thomsen: Fenomenalna dyspozycja i szybki powrót do formy po nieudanym występie w GP.

Adam Bednar: Udany debiut w roli seniora – pewna jazda i brak widocznych skutków kontuzji.

Igor Kordun: Rewelacyjny występ juniora, który imponował dojrzałością i odpornością psychiczną.

Minusy:

Słabość kadrowa Wlokniarza: Brak potencjału sportowego odpowiedniego dla PGE Ekstraligi; drużyna bez liderów potrafiących pociągnąć wynik.

Debiut menadżerski: Patrick Hansen przejął zespół w trudnym momencie, a efekty jego pracy wymagają czasu, którego drużyna już praktycznie nie ma.