PODSUMOWANIE 8 KOLEJKI SPEEDWAY EKSTRALIGA

Podsumowanie speedway ekstraligi runda 8. wyniki meczów 8 rundy speedway ekstraligi.
Fot: Speedway Typer

Przełamanie Lublinian i ambitna twarz „Lwów”. Motor Lublin odprawia Włókniarza

Orlen Oil Motor Lublin wraca na właściwe tory. Po bolesnej serii trzech porażek z rzędu (wszystkie w stosunku 44:46), wicemistrzowie Polski wreszcie dopisali do swojego konta ligowe punkty, pokonując Krono-Plast Włókniarz Częstochowa 50:40. Lublinianie jako pierwsza ekipa w PGE Ekstralidze zapewnili sobie również punkt bonusowy. Choć faworyt spotkania był tylko jeden, skazywani na pożarcie goście z Częstochowy pozostawili po sobie zaskakująco dobre wrażenie.

Przed piątkowym meczem kibice w Lublinie zadawali sobie dwa pytania: jak głęboki jest kryzys Motoru i czy na torze pojawi się kontuzjowany Fredrik Lindgren? Menedżer Jacek Ziółkowski przed kamerami Canal+ szybko rozwiał wątpliwości w kwestii Szweda, zaznaczając, że jego powrót to sprawa indywidualna – jeśli pojedzie w Grand Prix we Wrocławiu, zobaczymy go również w Toruniu.

Brak Lindgrena nie przeszkodził jednak gospodarzom w kontrolowaniu przebiegu spotkania, choć rozmiary wygranej (50:40) były znacznie skromniejsze niż wiosenny pogrom w Częstochowie, gdzie Motor triumfował aż 64:26.

Festiwal remisów i show młodego Słoweńca

Mecz rozpoczął się od niespodzianki – Jakub Miśkowiak świetnie rozegrał pierwszy łuk i dowiózł do mety biegowe zwycięstwo. Motor błyskawicznie odpowiedział dwoma podwójnymi uderzeniami w 2. i 3. wyścigu, budując ośmiopunktową przewagę. Potem jednak widowisko zamieniło się w prawdziwy festiwal remisów. W całym spotkaniu padło aż osiem wyników 3:3! Częstochowianie, napędzani świetną postawą Jaimona Lidseya, twardo stawiali opór i momentami uciekali od łatki ligowego outsidera.

Największą euforię na trybunach wywołał jednak bieg 14. To wtedy swoje wielkie chwile przeżył zaledwie 17-letni debiutant z rocznika 2009, Sven Cerjak. Słoweniec, który w swoim pierwszym starcie zamknął stawkę, w biegach nominowanych pokazał olbrzymi pazur. Gdy częstochowska para Tungate-Hansen prowadziła podwójnie, Cerjak widowiskową jazdą rozdzielił rywali, wpadając na metę na drugiej pozycji. Sztab szkoleniowy Motoru pod wodzą Macieja Kuciapy mógł pozwolić sobie na takie eksperymenty w końcówce, ponieważ losy meczu i bonusu były już dawno rozstrzygnięte. Włókniarz rzutem na taśmę wygrał ostatni bieg 5:1, zmniejszając rozmiary porażki do akceptowalnych dziesięciu punktów.

Plusy i minusy meczu

ORLEN OIL MOTOR LUBLIN

PLUS Przełamanie mentalne i bezpieczny bonus - Po trzech pechowych porażkach z rzędu, wygrana 50:40. Pełna pula dopisana do tabeli stabilizuje ich sytuację.

PLUS Narodziny nowej gwiazdy – Sven Cerjak -  17-letni Słoweniec wlał mnóstwo radości w serca kibiców. Jego ambitna walka i przedzielenie pary rywali w 14. biegu pokazały, że Motor ma w obwodzie potężny talent.

MINUS Słaba dyspozycja Kacpra Woryny - Reprezentant gospodarzy wyraźnie „zlitował się” nad swoim byłym klubem. Zdobycie zaledwie 5 punktów i 2 bonusów to wynik zdecydowanie poniżej oczekiwań jak na zawodnika tej klasy.

MINUS Brak domowej dominacji - Tylko dwa podwójne zwycięstwa (5:1) w całym meczu na własnym torze to sygnał ostrzegawczy. Brak Lindgrena był widoczny w sile rażenia formacji seniorskiej.

KRONO-PLAST WŁÓKNIARZ CZĘSTOCHOWA

PLUS Kosmiczny duet Lidsey – Miśkowiak - Obaj zawodnicy dwoili się i troili, zdobywając łącznie aż 24 z 40 punktów całego zespołu. Lidsey z trzema trójkami na koncie momentami wyglądał na najszybszego zawodnika na torze.

PLUS Zmazana plama z pierwszego meczu - Po kompromitacji u siebie (26:64), zdobycie 40 punktów na torze aktualnego wicemistrza Polski to dla Włókniarza spory sukces wizerunkowy i dowód na to, że potrafią powalczyć.

MINUS Brak wsparcia i dziury w składzie - Poza wspomnianym duetem oraz przebłyskami Rohana Tungate'a, reszta drużyny zawiodła. Bez punktów formacji drugiej linii Włókniarz nie ma szans na opuszczenie dna tabeli.

MINUS Kosmetyczny wynik dzięki ulgowym taryfom - Choć rezultat 40:50 wygląda nieźle, trzeba pamiętać, że w biegach nominowanych sztab Motoru wystawił wyłącznie młodzieżowców, co ułatwiło gościom podrasowanie wyniku w samej końcówce.

 

 

Wielki triumf „Byków” i wyjazdowy koszmar Mistrza Polski! Fogo Unia Leszno rozbija PRES Toruń

To miało być starcie, które zdefiniuje układ sił w walce o fazę play-off oraz ucieczkę przed play-down. Choć za nami dopiero 8. kolejka PGE Ekstraligi, starcie na Stadionie im. Alfreda Smoczyka w Lesznie niosło ze sobą ogromny ciężar gatunkowy. Dla PRES Grupy Deweloperskiej Toruń była to także wyprawa po przełamanie historycznej klątwy – „Anioły” nie wygrały w Lesznie od dekady, notując serię dziewięciu porażek z rzędu.

Piątkowy wieczór pokazał jednak, że Leszno dla torunian nadal pozostaje twierdzą nie do zdobycia. Waleczny beniaminek z Wielkopolski nie tylko zgarnął pełną pulę, ale i rzucił urzędującego Mistrza Polski na kolana, wygrywając spotkanie i bezlitośnie odbierając gościom punkt bonusowy (w pierwszym meczu Toruń wygrał zaledwie 46:44).

Mecz zaczął się obiecująco dla gości. Patryk Dudek wygrał bieg otwarcia, a chwilę później młodzieżowiec Mikołaj Duchiński zaskoczył na torze Kacpra Manię. Gdy w trzeciej gonitwie Robert Lambert i Emil Sajfutdinow popisali się przytomną jazdą, wydawało się, że Toruń ma szansę kontrolować mecz.

Odpowiedź Fogo Unii była jednak natychmiastowa i bolesna. Gospodarze uderzyli podwójnym zwycięstwem 5:1 tuż przed pierwszą przerwą techniczną i przejęli wirtualny bonus. Problemy torunian pogłębiły się w drugiej serii. Wolny niczym żółw Norick Bloedorn oraz kompletnie zagubiony w tym sezonie Mikkel Michelsen nie potrafili nawiązać walki. Choć obaj świetnie wyszli ze startu w 5. biegu, na trasie bezlitośnie minął ich Keynan Rew. W ekipie gospodarzy nerwowo było jedynie u Piotra Pawlickiego, który po przegranej z parą Lambert-Dudek miał pretensje do trenera Rafała Okoniewskiego o zbyt obfite zroszenie toru.

Trzecia seria to absolutny nokaut w wykonaniu „Byków”. Duet Piotr Pawlicki i kapitalny Nazar Parnicki po raz kolejny w tym sezonie przywiózł dla Unii komplet punktów, zostawiając w tyle bezradnego Michelsena (którego wyprzedził nawet junior Nicolai Heiselberg). W 9. biegu Parnicki, desygnowany z rezerwy zwykłej za Grzegorza Zengotę, wspólnie z Januszem Kołodziejem przechytrzył toruńskich liderów. Choć Lambert po szaleńczej pogoni wyrwał dwa punkty Ukraińcowi na samej metrze, to Leszno po 10 biegach prowadziło już bezpiecznie 35:25.

Trener gości, Piotr Baron, musiał reagować. W 11. wyścigu posłał do boju Lamberta jako rezerwę taktyczną w miejsce niemrawego Michelsena. Bieg ten dostarczył potężnej dawki dramaturgii:

Pierwsze podejście: Upadek Keynana Rew i jego wykluczenie. Ostrzeżenie dla Lamberta za ruszanie się na starcie. Drugie podejście: Pod taśmą rusza się Parnicki, a w taśmę wjeżdża... Patryk Dudek! Trzecie podejście: Osamotniony Parnicki rozdziela Lamberta i Antoniego Kawczyńskiego.

Chwilę później nosa trenerskiego pokazał Rafał Okoniewski. Zastępujący bezbarwnego Manię junior Emil Konieczny w swoim debiucie w PGE Ekstralidze stoczył kapitalną, zwycięską walkę z Mikołajem Duchińskim, wywołując euforię na trybunach.

W 13. biegu z zaświatów wrócił Patryk Dudek. Jadąc jako rezerwa taktyczna, wygrał wyścig przed Kołodziejem i Sajfutdinowem (42:36). Dudek zdobył jednak więcej punktów od Rosjanina z polskim paszportem, przez co zablokował sztabowi Torunia możliwość ponownego puszczenia „Baszkirskiej torpedy” jako rezerwy w biegach nominowanych. Sajfutdinow musiał jechać w 14. biegu zgodnie z programem.

W pierwszym z biegów nominowanych kibice zobaczyli nagłe odrodzenie Mikkela Michelsena. Duńczyk wygrał bieg, jednak jadący za jego plecami Sajfutdinow całkowicie przespał start. Piotr Pawlicki i Keynan Rew przypilnowali krawężnika i nie dali się wyprzedzić, co przypieczętowało meczowe zwycięstwo Fogo Unii.

Kropkę nad „i” gospodarze postawili w finałowej gonitwie dnia. Świetną prędkością błysnął Ben Cook, a Janusz Kołodziej skutecznie obronił się przed atakami Dudka. Wynik 4:2 w ostatnim wyścigu oznaczał jedno – beniaminek z Leszna zgarnia pełną pulę trzech punktów do tabeli, a toruński Mistrz Polski wraca do domu z potężnym wyjazdowym kompleksem.

Plusy i minusy meczu:

UNIA LESZNO

PLUS Janusz Kołodziej & Ben Cook - Kołodziej był prawdziwym liderem i ostoją drużyny w kluczowych momentach. Cook z kolei kapitalnie zamknął mecz w 15. biegu, pieczętując punkt bonusowy.

PLUS Nazar Parnicki - Genialne posunięcie taktyczne sztabu z Leszna. Ukrainiec jeździł widowiskowo, dynamicznie i zdobywał niezwykle cenne punkty z rezerwy.

PLUS Emil Konieczny - Rewelacyjny debiut. Zastąpił Manię i bez kompleksów ograł na trasie Duchińskiego. Pokazał ogromny charakter.

MINUS Kacper Mania - Słaby występ, dał się zaskoczyć na początku meczu Duchińskiemu i został słusznie odsunięty od składu na rzecz Koniecznego.

PRES TORUŃ

PLUS Początek meczu i refleks na starcie - Pierwsza faza zawodów zdecydowanie należała do gości pod względem wyjść spod taśmy. Reporterzy Canal+ potwierdzili, że torunianie idealnie czytali moment startowy, co na początku spotkania pozwalało im trzymać bliski kontakt z gospodarzami.

PLUS Mikołaj Duchiński - Bardzo miły akcent w formacji juniorskiej. W biegu młodzieżowym bez kompleksów zaskoczył i pokonał wyżej notowanego Kacpra Manię. Pokazał, że ma spory potencjał, nawet na trudnym, wyjazdowym terenie.

PLUS/MINUS Robert Lambert & Patryk Dudek - Obaj dwoili się i troili (Dudek wygrał kluczowy 13. bieg, Lambert szarpał na trasie), ale obaj też popełnili kosztowne błędy w 11. biegu (ostrzeżenie Lamberta i taśma Dudka).

MINUS Mikkel Michelsen - Tragedia przez większość meczu. Wolny, wyprzedzany przez juniorów rywali. Wygrany 14. bieg w żaden sposób nie zamazuje fatalnego obrazu jego dyspozycji.

MINUS Norick Bloedorn - Kompletnie bezbarwny i wolny na trasie. Nie stanowił żadnego zagrożenia dla zawodników Fogo Unii.

DUŻY MINUS PRES Toruń - Aktualny Mistrz Polski traci status faworyta w meczach delegacyjnych. Brak formy drugiej linii i błędy taktyczne stawiają ich awans do TOP4 pod znakiem zapytania.

 

GKM Grudziądz niszczy marzenia osłabionego Falubazu. Lider PGE Ekstraligi potwierdza dominację!

Mimo początkowych obaw pogodowych, czarne chmury szybko odpłynęły znad grudziądzkiego stadionu, a sprawna akcja ściągania plandeki i kosmetyka toru pozwoliły na szybkie rozpoczęcie spotkania 8. kolejki PGE Ekstraligi. Bayersystem GKM Grudziądz, czyli absolutny lider tabeli w sezonie 2026, podejmował na własnym obiekcie Stelmet Falubaz Zielona Góra. Choć zdziesiątkowani kontuzjami goście tanio skóry nie sprzedali, to grudziądzka lokomotywa pewnie parła po swoje, wygrywając ostatecznie 54:36.

Początek meczu zszokował miejscowych kibiców. Zielonogórzanie, jadący bez kontuzjowanych liderów – Dominika Kubery oraz Damiana Ratajczaka – niespodziewanie uderzyli pierwsi. Przemysław Pawlicki i Leon Madsen podwójnie wygrali inauguracyjny bieg. Sytuację GKM-u mocno skomplikowały niesamowite kłopoty sprzętowe Maxa Fricke'a. Australijczyk w swoim pierwszym starcie najpierw otrzymał ostrzeżenie za ruszające się koło, a ostatecznie nie wyjechał pod taśmę z powodu wybuchu silnika. W kolejnej próbie Fricke znów nie utrzymał motocykla w statyce, co skończyło się wykluczeniem.

Równolegle fatalnie w mecz wszedł Maksym Drabik, który zupełnie nie potrafił odnaleźć się na bardzo twardej nawierzchni. Falubaz skrzętnie to wykorzystywał, remisując spotkanie aż do szóstego wyścigu.

Sygnał do ataku dla gospodarzy dali juniorzy oraz świetnie dysponowany tego wieczora duet Wadim Tarasienko i Michael Jepsen Jensen. Podwójne uderzenia pary Kevin Małkiewicz – Bastian Pedersen, a następnie Jepsena Jensena z Pedersenem pozwoliły GKM-owi odskoczyć na prowadzenie 24:18.

Trener gości, Grzegorz Walasek, próbował ratować wynik rezerwami taktycznymi, jednak świetnie dysponowany Tarasienko zneutralizował podwójne uderzenie Madsena i Pawlickiego. Chwilę później Jepsen Jensen (niedawny triumfator GP Wielkiej Brytanii) w bezpośredniej walce pokonał bezradnego w tamtym momencie Leona Madsena.

Kluczowy dla losów meczu okazał się bieg dwunasty. Najpierw na prowadzeniu pewnie jechał Pawlicki, jednak po błędzie upadł atakujący pozycję Oskar Hurysz. W powtórce Przemysław Pawlicki kompletnie zaspał na starcie. Zamiast biegowego remisu, Grudziądzanie dowieźli do mety podwójne zwycięstwo (5:1), uciekając rywalom na bezpieczne dwanaście punktów (42:30).

Prawdziwym ciosem dla Falubazu była jednak postawa Andrzeja Lebiediewa. Łotysz zaprezentował się przerażająco bezbarwnie, z każdym wyścigiem jadąc coraz gorzej, a wypuszczony jako rezerwa taktyczna w 11. biegu przywiózł do mety blade zero.

Decyzja strategiczna: Widząc uciekający wynik i brak szans na odrobienie strat, trener Grzegorz Walasek zdecydował się w 15. biegu wycofać swoich liderów – Madsena i Pawlickiego – dając szansę młodzieży. Leon Madsen w wywiadzie dla Canal+ w pełni poparł tę decyzję, z nadzieją patrząc na powrót kontuzjowanych kolegów.

W ostatniej gonitwie dnia kapitalnie wystartował młodzieżowiec gości, Mitchell McDiarmid, który przez dwa okrążenia odpierał ataki Jepsena Jensena i Tarasienki. Ostatecznie na trzecim kółku popełnił prosty błąd, co rutynowani gospodarze bezlitośnie wykorzystali. Biegi nominowane zakończyły się pogromem 10:2 na korzyść GKM-u, przypieczętowując wynik 54:36 i piąte z rzędu ligowe zwycięstwo Grudziądzan nad odwiecznym rywalem z Zielonej Góry.

Plusy i minusy spotkania

BAYERSYSTEM GKM GRUDZIĄDZ

PLUS Pozycja hegemona - Piąte z rzędu ligowe zwycięstwo nad Falubazem i śrubowanie historycznej serii zwycięstw w Ekstralidze, dające pewne prowadzenie w tabeli i bliski awans do play-off.

PLUS Znakomita formacja juniorska - Duet Kevin Małkiewicz i Bastian Pedersen odegrał kluczową rolę w przełamaniu wyniku meczu, przywożąc niezwykle ważne punkty.

PLUS Stabilni i skuteczni liderzy - Wadim Tarasienko oraz Michael Jepsen Jensen potrafili w kluczowych momentach skutecznie neutralizować rezerwy taktyczne rywali.

PLUS Zabójcza końcówka - Perfekcyjne rozegranie biegów nominowanych i wygrana w nich aż 10:2.

MINUS Sprzętowy koszmar Fricke’a - Koszmarne problemy z opanowaniem motocykla na starcie (ostrzeżenia), wybuch silnika i wykluczenie w początkowej fazie meczu.

MINUS Zagubiony Maksym Drabik - 28-letni zawodnik kompletnie nie mógł odnaleźć się na twardym torze, popełniając proste błędy i przyjeżdżając na odległych pozycjach.

STELMET FALUBAZ ZIELONA GÓRA

PLUS Waleczność mimo szpitala w kadrze - Drużyna podeszła do meczu potężnie osłabiona brakiem kontuzjowanych Dominika Kubery i Damiana Ratajczaka, a mimo to do 6. biegu stawiała twardy opór liderowi.

PLUS Elitarny duet Madsen – Pawlicki - Gdy tylko pojawiali się na torze w pierwszej fazie zawodów, potrafili seryjnie wygrywać wyścigi i jako jedyni stanowili realne zagrożenie dla gospodarzy.

PLUS Błysk młodego McDiarmida - Ambitna postawa w 15. biegu nominowanym, gdzie przez długi czas uprzykrzał życie znacznie bardziej doświadczonym rywalom.

MINUS Fatalny Andrzej Lebiediew - Totalny rozczarowanie zawodów. Łotysz jeździł bezbarwnie, pogarszał swoje wyniki z biegu na bieg, a jako rezerwa taktyczna przywiózł kompromitujące zero.

MINUS Błędy własne w kluczowych momentach - Kosztowny upadek Oskara Hurysza w 12. biegu oraz fatalny, przespany start Przemysława Pawlickiego w powtórce, co odebrało szanse na korzystny wynik.

MINUS Brak "drugiej linii" - Poza Madsenem i Pawlickim zespół nie posiadał w tym meczu innych konkurencyjnych zawodników potrafiących regularnie punktować.

 

Planowane na niedzielę starcie pomiędzy Betard Spartą Wrocław a Gezet Stalą Gorzów zostało odwołane. Na przeszkodzie stanęły niesprzyjające warunki atmosferyczne – niekorzystne prognozy pogody na godziny wieczorne oraz zły stan toru po kilkudniowych, intensywnych opadach deszczu we Wrocławiu.

Poznaliśmy już nową datę tego spotkania:

Nowy termin: wtorek, 23 czerwca Godzina: 19:00