WIELKIE ŚWIĘTO ŻUŻLA NA ZGLISZCZACH. GRAND PRIX W MANCHESTERZE MASKUJE UPADEK BRYTYJSKIEGO SPEEDWAYA?

Obsada zawodników w SGP Manchester
Fot: Speedway-typer.pl team.

Sezon FIM Speedway Grand Prix nabiera zawrotnego tempa! Już w w ten weekend ( 5 i 6 czerwca ) 2026 roku oczy całego żużlowego świata będą zwrócone na legendarny tor w Manchesterze. Narodowy Stadion Żużlowy (National Speedway Stadium) przygotowuje się na absolutne święto czarnego sportu – przed nami 3. i 4. runda cyklu SGP 2026, które zostaną rozegrane dzień po dniu jako spektakularny double-header.

Brytyjski tor słynie z geometrii, która gwarantuje zapierające dech w piersiach mijanki. Zanim jednak maszyny pójdą w ruch, przyjrzyjmy się głębi tego wydarzenia, historii oraz ponurej rzeczywistości, która tli się w tle tego wielkiego święta.

Historyczny powrót: Dziedzictwo magii z Manchesteru.

Manchester zadebiutował na mapie Speedway Grand Prix jako gospodarz stosunkowo niedawno, bo w sezonie 2025. Decyzja o przyznaniu rundy padła po nagłym odwołaniu turnieju w Cardiff, co zmusiło organizatorów do zorganizowania podwójnego weekendu na torze Belle Vue Aces. Jak się okazało, był to strzał w dziesiątkę. Legendy sportu takie jak Tony Rickardsson czy Greg Hancock wprost rozpływały się w zachwytach nad jakością widowiska. Piątkowe ściganie w 2025 roku zostało przez wielu ekspertów i kibiców okrzyknięte najlepszą rundą Grand Prix w historii światowego żużla.

Wówczas niekwestionowanym bohaterem publiczności stał się Dan Bewley, który triumfował w piątek po epickiej pogoni, wyprzedzając Bartosza Zmarzlika i Brady'ego Kurtza. W sobotę rewanż wziął Zmarzlik, pokonując rewelacyjnego Australijczyka minimalną różnicą na samej kresce. Wspomnienia tamtych bezwzględnych ataków po szerokiej wciąż rozpalają wyobraźnię fanów przed edycją 2026.

Kryzys brytyjskiego żużla: Błyszcząca fasada nad przepaścią.

Choć weekend z Grand Prix w Manchesterze jawi się jako organizacyjny i frekwencyjny sukces, to stanowi on jedynie piękny makijaż na głęboko poturbowanej twarzy brytyjskiego speedwaya. Żużel w Wielkiej Brytanii przechodzi obecnie strukturalny i finansowy dramat, a perspektywy na przyszłość rysują się w czarnych barwach.

Zima poprzedzająca sezon 2026 była dla tamtejszych kibiców prawdziwym koszmarem. Z elitarnej Premiership wycofały się zespoły Oxford Spires oraz Birmingham Brummies (ten drugi klub stracił swój obiekt Perry Barr z powodu rozbiórki). Co gorsza, potęgi i urzędujący mistrzowie, tacy jak Ipswich Witches czy Sheffield Tigers, zostali wystawieni na sprzedaż przez borykających się z problemami promotorów.

Kontynuując ten wątek na domiar złego legendarny stadion żużlowy Monmore Green Stadium został zamknięty dla dyscypliny żużlowej pod koniec 2023 roku, ponieważ jego właściciel, firma Entain, podjął decyzję o nieprzedłużaniu umowy najmu klubowi Wolverhampton Wolves. Spółka postanowiła przeznaczyć obiekt wyłącznie na potrzeby wyścigów chartów.

Decyzja ta oznaczała ogromny cios dla brytyjskiego żużla, kończąc blisko 96-letnią historię startów "Wilków" na tym torze (klub jeździł tam od 1928 roku)

Najwyższa klasa rozgrywkowa w Wielkiej Brytanii skurczyła się do zaledwie pięciu (z trudem ratowanych sześciu) zespołów. Systematyczny upadek kolejnych ośrodków, brak stabilnego dopływu młodych brytyjskich talentów, drastycznie spadające przychody z biletów na meczach ligowych, archaiczne stadiony rodem przypominające osadę w Biskupinie, oraz fatalne zarządzanie sprawiają, że brytyjski żużel stracił miano potęgi. Nie może więc dziwić fakt, iż na kolejny sezon 2026 zabrakło podpisów pod kontraktami w tej lidze takich gwiazd jak Emil Sajfutdinow i Jason Doyle.

Cykl Grand Prix w Manchesterze to dla Brytyjczyków samotna wyspa luksusu na morzu finansowej i logistycznej przepaści.

Analiza szans faworytów: Kto podbije National Speedway Stadium?

Sytuacja kadrowa przed zbliżającym się weekendem przyniosła ogromne przetasowania. Nadzieje lokalnych fanów zostały brutalnie zdruzgotane: Dan Bewley nie weźmie udziału w Manchesterze z powodu fatalnej kontuzji (złamanie kości udowej oraz kompresyjne złamanie kręgów). Z powodu urazu nie pojedzie również reprezentant Polski – Dominik Kubera. W ich miejsce wskakują rezerwowi: Anders Thomsen oraz Jan Kvech.

Kolejnym wielkim nieobecnym w tej rundzie z powodu kontuzji jest Szwed Fredrik Lindgren. Jego absencja zmusiła organizatorów by w ramach rezerwy tego dnia wystąpił Niemiec Kai Huckenbeck.

Oto jak wyglądają szanse kluczowych pretendentów do podium:

  • Bartosz Zmarzlik – Obrońca tytułu mistrza świata uwielbia techniczne, a zarazem szybkie tory. W zeszłym roku wyjechał z Manchesteru z ogromną pulą punktów. Pod nieobecność Bewleya to on staje się głównym kandydatem do zgarnięcia pełnej puli, zarówno w tradycyjnym turnieju, jak i w popołudniowym sprincie (SGP Sprint).
  • Robert Lambert – Teraz to na jego barkach spoczywa cały ciężar oczekiwań brytyjskich kibiców. Lambert doskonale zna ten tor, niedawno świętował tu sukcesy, a geometria obiektu w Belle Vue wybitnie pasuje do jego ofensywnego stylu jazdy. Presja będzie gigantyczna, ale stać go na zwycięstwo.
  • Brady Kurtz – Rewelacja ubiegłego sezonu i zawodnik, który na tym obiekcie czuje się jak ryba w wodzie. Rok temu stoczył niesamowite boje ze Zmarzlikiem. Jeśli złapie odpowiednie ścieżki od pierwszych biegów, może uciszyć faworytów.
  • Leon Madsen i Jack Holder – Doświadczeni wyjadacze, którzy potrafią perfekcyjnie dopasować sprzęt do twardych, powtarzalnych nawierzchni. Zawsze groźni w fazie pucharowej. Ten pierwszy został sensacyjnym zwycięzcom w poprzedniej rundzie w Pradze.
  • Anders Thomsen – Jako pierwszy rezerwowy cyklu wchodzi do gry bez żadnej presji. Duńczyk potrafi jeździć widowiskowo i bezkompromisowo, co na torze w Manchesterze może przynieść mu sporo punktów i miano "czarnego konia" zawodów.

Ocena atrakcyjności rundy: ⭐️⭐️⭐️⭐️⭐️5 / 5

Pomimo tragicznej sytuacji w brytyjskim żużlu ligowym, sama runda Grand Prix w Manchesterze otrzymuje od nas maksymalną ocenę 5 w skali od 1 do 5.

Dlaczego? Ponieważ National Speedway Stadium to obecnie najlepszy konstrukcyjnie tor do ścigania na świecie obok toruńskiej Motoareny. Tutaj nie ma nudnych biegów, a zawodnicy mogą mijać się zarówno po wewnętrznej, jak i napędzać pod samą bandą. Dodatkowo format z popołudniowym sprintem na żywo dla posiadaczy biletów podkręca emocje do granic możliwości. To gwarancja czystego, żużlowego szaleństwa na najwyższym poziomie.

Czy Bartosz Zmarzlik wykorzysta osłabienie stawki i zdominuje rywalizację w Manchesterze? Czy Robert Lambert udźwignie presję i wygra dla Wielkiej Brytanii? Jak oceniacie przyszłość brytyjskiego speedwaya – czy to faktycznie początek końca tej dyscypliny na Wyspach?