PODSUMOWANIE SPEEDWAY EKSTRALIGI RUNDA 3
ZIMNY PRYSZNIC POD JASNĄ GÓRĄ: TORUŃ ZDOBYWA TWIERDZĘ „LWÓW”
Krono-Plast Włókniarz Częstochowa – Grupa Deweloperska Pres Toruń 37:53
Spotkanie w Częstochowie miało być dla Włókniarza szansą na rehabilitację, a zamieniło się w bolesną lekcję żużla. Drużyna z Torunia od samego początku czuła się na częstochowskim owalu znakomicie, jednak najwięcej emocji wzbudziły wydarzenia z 4. biegu, które zdominowały pomeczowe komentarze.Sebastian Szostak, reprezentujący barwy gospodarzy, minął linię mety jako pierwszy, wywołując euforię na trybunach. Radość była jednak krótka – sędzia podjął decyzję o wykluczeniu Szostaka, a powód wprawił obserwatorów w osłupienie: zawodnik wyjechał do biegu z niewłaściwym numerem startowym na plecach. To kuriozalne niedopatrzenie regulaminowe odebrało Włókniarzowi punkty i podcięło skrzydła formacji krajowej.Toruńskie „Anioły” nie potrzebowały jednak prezentów, by dominować. Trio Robert Lambert (13 pkt), Patryk Dudek (12+1) oraz Emil Sajfutdinow (11+1) było wczoraj niemal nieuchwytne. Kibice z uwagą śledzili też powrót Mikkela Michelsena na tor przy Olsztyńskiej. Duńczyk, mimo że wycofał się z zawodów po trzech startach (8 pkt), pokazał ogromną klasę, wygrywając dwa pierwsze wyścigi. Po stronie gospodarzy dwoili się i troili Australijczycy – Jaimon Lidsey oraz Rohan Tungate, ale brak wsparcia ze strony liderów i juniorów sprawił, że Toruń wywiózł z Częstochowy niezwykle cenne zwycięstwo.
Plusy i minusy spotkania
PLUS +
Toruńskie Trio: Lambert, Dudek i Sajfutdinow to obecnie najsilniejszy fundament w lidze. Ich jazda parą w 13. biegu była wzorcowa.
Antoni Kawczyński: Młody torunianin (5+1) pokazał, że nie pęka na trudnym terenie, pewnie ogrywając częstochowskich rówieśników.
MINUS -
Regulaminowy absurd: Błąd z numerem startowym Szostaka to amatroszczyzna, która na poziomie Ekstraligi nie powinna mieć miejsca.
Niemoc „Lwów”: Brak formy liderów i fatalne przygotowanie toru, który zamiast atutu stał się pułapką dla gospodarzy.
MISTRZ URATOWANY PRZEZ JUNIORA. DRAMAT ZMARZLIKA W LUBLINIE
Orlen Oil Motor Lublin – Stelmet Falubaz Zielona Góra 48:42
W „Mieście Inspiracji” zapachniało sensacją. Choć Orlen Oil Motor Lublin ostatecznie dopisał do tabeli dwa punkty, styl, w jakim to zrobił, pozostawia wiele pytań. Bohaterem wieczoru został Dominik Kubera, który powrócił na lubelski tor w barwach Falubazu i udowodnił, że zna każdą jego ścieżkę. Zdobywając 15 punktów i bonus, Kubera uciszył lubelską publiczność, raz za razem ogrywając byłych kolegów z pary.Mecz obfitował w ostre starcia. W 5. biegu doszło do groźnej sytuacji, po której Kacper Woryna został wykluczony i ukarany żółtą kartką za faul na Andrzeju Lebiediewie. Łotysz zrewanżował się w najlepszy możliwy sposób, notując świetny występ (12+1) i trzymając wynik Falubazu w kontakcie.Największy dramat rozegrał się jednak w 15. wyścigu. Bartosz Zmarzlik, lider Motoru, pewnie prowadził i zmierzał po pieczętujące zwycięstwo punkty. Nagle, na dystansie, jego maszyna odmówiła posłuszeństwa. Defekt motocykla mistrza świata w ostatnim wyścigu pozwolił parze Kubera-Lebiediew na podwójne zwycięstwo 5:1 w tym biegu. Gdyby nie wcześniejsza przewaga wypracowana m.in. przez juniora Bartosza Bańbora, Lublin mógłby stracić zwycięstwo w ostatniej chwili.
Plusy i minusy spotkania
PLUS +
Dominik Kubera: Fenomenalny powrót. Pokazał, że jest liderem z prawdziwego zdarzenia, potrafiącym wygrywać z każdym na świecie.
Postawa beniaminka: Falubaz udowodnił, że nie będzie „chłopcem do bicia” i potrafi nawiązać walkę z mistrzem na jego terenie.
MINUS -
Sprzętowa złośliwość: Defekt Zmarzlika w kluczowym momencie i problemy Lindgrena (5 pkt) pokazują, że Motor nie jest maszyną bezawaryjną.
Nerwowość Woryny: Żółta kartka i wykluczenie to sygnał, że presja w Lublinie jest ogromna i nie każdy zawodnik radzi sobie z nią w trudnych momentach.
POWRÓT Z DALEKIEJ PODRÓŻY W LESZNIE
Fogo Unia Leszno – Gezet Stal Gorzów 50:40
Niedzielne popołudnie na stadionie im. Alfreda Smoczyka dostarczyło kibicom huśtawki nastrojów, która mogłaby obdzielić kilka innych spotkań. Początek meczu zapowiadał katastrofę "Byków" – po siedmiu wyścigach leszczynianie przegrywali 17:25, a ich liderzy wydawali się całkowicie pogubieni na własnym torze. Atmosferę podgrzewały nerwowe wypowiedzi Piotra Pawlickiego, który publicznie narzekał na postawę swoich kolegów z pary.Przełom nastąpił w 8. biegu. Duet Piotr Pawlicki i Nazar Parnicki pokonał parę Paluch-Pollestad 5:1, dając sygnał do odrabiania strat. Od tego momentu gospodarze przejęli kontrolę, a prawdziwym bohaterem Unii został Ben Cook, który zakończył zawody z dorobkiem 13+1 punktów. Po stronie gości dwoił się i troił Jack Holder, który w siedmiu startach wywalczył aż 17 punktów, ale osłabiona brakiem kontuzjowanego Andersa Thomsena Stal nie miała wystarczających argumentów, by dowieźć prowadzenie do końca.
Plusy i minusy spotkania
PLUS +
Ben Cook: Australijczyk wyrasta na nowego idola leszczyńskich trybun, imponując skutecznością w kluczowych momentach.
Moment zwrotny: Potężne uderzenie pary Pawlicki-Parnicki w 8. biegu, które odwróciło losy meczu.
MINUS -
"Kwasy" w Lesznie: Publiczne pretensje Piotra Pawlickiego do kolegów z drużyny rzucają cień na cenne zwycięstwo.
Dziury w składzie Stali: Brak Thomsena był aż nadto widoczny; sam Holder nie był w stanie wygrać meczu.
GRUDZIĄDZKA TWIERDZA NADAL NIEZDOBYTA
Bayersystem GKM Grudziądz – Betard Sparta Wrocław 48:42
Choć faworytem spotkania byli goście z Wrocławia, Grudziądz po raz kolejny udowodnił, że na własnym torze potrafi postawić się każdemu. Mecz był niezwykle wyrównany, a o końcowym sukcesie "Gołębi" zadecydowała niesamowita regularność całej formacji seniorskiej oraz świetna dyspozycja Michaela Jepsena Jensena (10+1). Sparta Wrocław, mimo wysokich aspiracji, nie potrafiła znaleźć recepty na szybkich gospodarzy w drugiej fazie zawodów. Ważne ogniwo GKM-u stanowił również Maksym Drabik (9+3), który wspólnie z kolegami skutecznie odpierał ataki wrocławian. Zwycięstwo 48:42 przybliża Grudziądz do upragnionej fazy play-off, podczas gdy Sparta musi szukać punktów w kolejnych starciach, by nie stracić kontaktu z czołówką tabeli.
Plusy i minusy spotkania
PLUS +
Michael Jepsen Jensen: Lider z prawdziwego zdarzenia, który w najważniejszych momentach zachowywał zimną krew.
Zespołowość GKM-u: Grudziądzanie wygrali ten mecz brakiem słabych punktów w formacji seniorskiej.
MINUS -
Niewykorzystany potencjał Sparty: Wrocławianie przyjechali jako faworyci, ale po raz kolejny zgubili punkty na trudnym, grudziądzkim terenie.
Presja faworyta: Sparta wydawała się usztywniona oczekiwaniami, co bezlitośnie wykorzystali gospodarze.
Nie zwalniajcie tempa!
Sezon żużlowy to maraton, a nie sprint (choć trwa tylko cztery okrążenia!). Przed nami kolejne emocjonujące biegi, kluczowe mijanki i walka do ostatnich metrów.
Typujcie dalej: Pokażcie, kto tutaj najlepiej czyta nawierzchnię i ma nosa do formy zawodników. Każdy punkt w rankingu przybliża Was do miana eksperta.
Pobierajcie programy: Nasze programy zawodów są gotowe do akcji. To Wasz niezbędnik na stadion i przed telewizor – miejcie statystyki pod ręką i nie dajcie się zaskoczyć zmianom taktycznym.
Dziękujemy za dotychczasasową wspólną jazdę i widzimy się „pod taśmą” przy kolejnych meczach!
Zaloguj się, aby dodać komentarz.